Rozmiar: 2551 bajtów


Amant jest pięknym psem - rasy Owczarek Niemiecki - mojego brata.




Rozmiar: 10456 bajtów

Początek ich znajomości nie był łatwy - Amant (mimo iż pies rodowodowy i kupiony u hodowcy) - nie miał szczęśliwego dzieciństwa.
Całe swoje (wtedy ponad 8 miesięczne życie) spędził zamknięty w zabetonowanym kojcu, nie widząc prawie ludzi i świata. Jedynymi ludźmi jakich widział były rozpuszczone dzieci hodowcy, które zabawiały się np. waleniem metalowym prętem w drzwi od kojca - jedyne miejsce przez które Aman bez wspinania się na całą długość ciała mógł zobaczyć kawałek świata.
Po prostu - Aman nie został kupiony jako szczenię - a więc powoli zaczął się stawać dla "hodowcy" ciężarem - jadł a nie zanosiło się na to by ktoś chciał go kupić - tym bardziej że wciąż były młode szczenięta do sprzedaży.
Z czasem do zaniedbanego psa przyplątała się paskudna nużyca, okazało się też że Aman ma klapnięte uszy. Jego szanse malały z dnia na dzień.

I właśnie wtedy dowiedzieliśmy się o nim. Owczarek niemiecki był odwiecznym marzeniem mojego brata - nareszcie też była możliwość spełnienia tego marzenia, tak się poukładały różne okoliczności w życiu Grześka.
No i dowiedziałam się o Amanie. Gdy go po raz pierwszy zobaczyłam - serce mi prawie pękło z bólu. Dorosły pies wyciągnięty niemal na siłę z kojca, płaszczący się po ziemi, na widok człowieka za siatką lub, co gorsza - psa - skowyczący z przerażenia...
Z jednej strony była straszna chęć uratowania go, zabrania z tego miejsca, z drugiej strach - czy uda się żyć z tym psem. To nie był jamniczek - tylko duży i silny Owczarek. Przy okazji - kompletnie dziki i zastraszony. Czy nauczy się współżycia z ludźmi?
Czy nauczy się choćby czystości w domu skoro całe życie załatwiał się pod siebie w kojcu? Czy nie będzie agresywny?
Nastąpiła chwila podjęcia decyzji - Aman idzie z nami. Idzie... A raczej pełznie ciągnięty na smyczy... Bojący się każdego ruchu, każdego człowieka.

Po dotarciu do domu kolejna niespodzianka - Aman nie potrafi wchodzić po schodach... To kłopot nie lada bo Grzesiek mieszka na 4 piętrze... Trzeba było Amana wnieść...
Następnego dnia, gdy jakimś cudem udało nam się wykąpać brudnego straszliwie i co tu kryć - woniejącego psa - niespodzianka kolejna... Aman jest cały w ranach, krostach - diagnoza weterynarza - paskudna nużyca i alergia.
Nastąpiło kilka tygodni leczenia, pies wyglądał wtedy jak weteran walk ponieważ trzeba mu było wycinać sierść w miejscach gdzie pojawiały się rany i smarować skórę lekarstwem.

W międzyczasie w tym zastraszonym i zaniedbanym emocjonalnie psie zaczęły zachodzić gwałtowne zmiany.
Błyskawicznie nauczył się wchodzić po schodach, momentalnie zakochał się w swoim panu i za każdy jego ciepły gest gotów był wskoczyć w ogień. Szybkość uczenia się Amana wprawiała mnie w zdumienie - ten pies wykazywał się wielką inteligencją. Najtrudniej było przełamać lęki - przed ludźmi, a przede wszystkim - przed dziećmi.
Ta ostatnia obawa trwa do dziś, choć powoli chyba się cofa...



Rozmiar: 22683 bajtów


Aman uwielbia wycieczki w góry.
Poza tym - uwielbia pływać. Woda to jego żywioł. Zresztą - czego ten pies nie lubi ;). Mój brat jest człowiekiem który w domu tylko śpi a i to nie zawsze ;). To typ wędrownika - na rowerze, po górach i łąkach. Jeśli nawet siedzi - to przeważnie na ogródku. Aman nie ma czasu się nudzić :).
Przez pierwsze tygodnie trzeba było uważać - dla karmionego odpadkami i zamkniętego w ciasnym kojcu psa wyczerpujący był nawet króciutki spacerek. Teraz Aman jest niezmożony :)



A oto jak Aman wygląda teraz. Zmienił się z wyrośniętego i chudego szczeniaka w przepięknego, wielkiego psa.
Staram się być obiektywna, ale i tak myślę że jest jednym z piękniejszych owczarków niemieckich jakie kiedykolwiek widziałam. Zresztą potwierdzają to właściciele innych psów tej rasy zauroczeni jego psychiką, wyglądem i sposobem poruszania się.
I pomyśleć że był kupiony jako pies "przeceniony" - ponieważ nikt go nie chciał. I spędził z tego powodu u hodowcy w kojcu ponad 8 miesięcy swojego życia. Teraz jest całą radością życia mojego brata a nasi znajomi mówią że po raz pierwszy widzą tak zakochanych w sobie człowieka i psa. To prawda - tworzą idealny duet, wręcz czytają sobie w myślach. Aż miło popatrzeć :)
A oto Aman... Już dorosły, piękny pies...



Rozmiar: 17355 bajtów

Rozmiar: 18794 bajtów Rozmiar: 24242 bajtów
Rozmiar: 17864 bajtów

Rozmiar: 26229 bajtów





Powyższe słowa pisałam kilka lat temu, obecnie Amant ma już... 11 lat. Jak ten czas szybko zleciał, z młodego, przerażonego podrostka psisko przekształciło się w pięknego dorosłego psa. A teraz jest owczarkowym seniorem :)
Ostatnio ten kochany senior miał dramatyczne przygody...
Amant mimo wieku jest w świetnej formie, choć widać że nie jest młody, ale nie straszne mu były wyprawy w góry czy długie spacery. W kwietniu 2011 roku pojechaliśmy do Bielawy na urlop. Z tej okazji wybraliśmy się wszyscy w góry, Amant był pełen energii, niemal tańczył, nawet nie chciał ustawić się do zdjęcia bo wszędzie było go pełno :)

[Rozmiar: 345945 bajtów]

[Rozmiar: 387442 bajtów]

Kilka godzin po zrobieniu tych zdjęć Amant umierał.
W pierwszym momencie nie wiedzieliśmy jak poważna jest sprawa, bo śpiący pies nagle wstał i próbował zwymiotować. Godzinę później był już we wstrząsie.
Miał skręt żołądka i śledziony, była wczesna noc w Lany Poniedziałek, niewielka miejscowość w górach...
Desperacko próbowaliśmy telefonicznie znaleźć lekarza który mu pomoże. Lekarka Amanta była poza Bielawą, drugi lekarz (z lecznicy kilka bloków dalej, z tego samego osiedla...) rzucił słuchawką z komentarzem że mu głowę o 22 zawracamy.
Na szczęście trzeci lekarz, z sąsiedniego miasta, nie dosyć że był na miejscu, w domu, to jeszcze okazał się człowiekiem i kazał natychmiast przyjeżdżać i to biegiem bo pies w każdej chwili może umrzeć, on już szykuje się do operacji.
Gdy wpadliśmy z Amantem do lecznicy wszystko było do ratowania przygotowane, Amant w kilka chwil miał zrobione badania krwi i usg, podłączono kroplówkę żeby go trochę ustabilizować - to wszystko w nocy, bynajmniej nie w wielkiej klinice całodobowej (gdzie zresztą, mimo szumnej nazwy, szansy na taką obsługę praktycznie nie ma) a w niewielkiej lecznicy w Dzierżoniowie.
Z tej okazji - doktorze Piwko, wielkie podziekowania!

Doktor dokonał cudu, Amant był już trzema łapami na tamtym świecie, w dodatku w stanie który dawał minimalne szanse na przeżycie operacji - wstrząs kardiogenny to ogromne zagrożenie. A z drugiej strony - każda chwila zwłoki pogarszała stan.
Do tego wszystkiego dokładał się wiek Amanta.

[Rozmiar: 395624 bajtów]

Tak wygląda Amant dwa tygodnie po operacji. Czuje się lepiej niż przed nią :)

W imieniu psiska - jeszcze raz - wielkie, ogromne podziękowania składamy na ręce dr. Macieja Piwko, z lecznicy w Dzierżoniowie, który bez słowa zdecydował się nas przyjąć w nocy, podjął się tak trudnej operacji i co więcej, udało mu się Amanta wyciągnąć z tej całej historii...

Kontakt do mojego brata, właściciela Amanta: